W ciągu ostatnich dni nasiliły się dziwne pytania osób dzwoniących do naszego serwisu komputerowego. Pomijam tutaj notoryczne – spowodowane błędem w książce telefonicznej – pytania „czy to pogotowie?” lub „olaboga, żona zasłabła, potrzebuję karetkę na adres…”. A oto ostatnich kilka „kwiatków”:
- „czy posiadacie Państwo profesjonalne studio nagrań?”
- „czy robicie Państwo tipsy?”
- „czy serwisujecie kotły CO?”
- „czy zajmujecie się dystrybucją aluminium?”
- „czy to hurtownia papierosów?”
- „czy dodzwoniłem się do betoniarni?”
- „jakiś czas temu brałem u Państwa kredyt studencki (…)”